sobota, 31 października 2015

Znikniesz? Yato×Yukine

Anime: Noragami
Paring: Yato×Yukine
-------------------------------------------------------------
Był wieczór, a ja siedziałem samotnie na ławce w parku. Byłem przestraszony i poddenerwowany, lecz nie tym, że niedługo nadejdzie noc. Martwił mnie Yato. Ostatnio ... trochę ... jakby ... przygasł. Kiedyś wieczny optymista. Osoba, bóg marzący o sławie i milionie wiernych a teraz ? Życie z niego wyparowało. Z martwego życie wyparowało?! Hah jakie bzdety zaczyna pleść...? Ale boję się. Boję się o niego. Bóg o którym się zapomina zniknie! A kto pamięta o nim. On zniknie! I to już niedługo! Napewno! A ja nie chcę żeby on znikał! Może nie jest doskonały (pod wieloma względami), ale nie chcę być shinki'm innego boga! Byłbym wtedy jednym z wielu. A ja nie chcę tak. Wolę być z Yato. Lubię fakt że jestem jego jedyną bronią. Zawsze mnie wykorzysta. Po misjach często mnie chwali. ... bardzo lubię widzieć zadowolenie na jego ustach ... i to jescze po części spowodowane przezemnie! Nie chcę żyby odszedł. Nawet nie chodzi o samo bycie jednym z wielu dla innych bogów... po prostu chcę być z Yato. Jest dla mnie jak ... no właśnie jak kto? Tego sam niewiem. Wiem jedynie, że kimś komu mogę ufać, kto mnie wysłucha, pomoże, nauczy, wzorem do naśladowania (momentami), kimś kto mnie nigdy nie porzuci, amiętam gdy mnie uratował. Nie poddał się, tylko starał się pomóc ... i wyszlo mu to. Teraz ja muszę mu jakoś pomóc! Tylko nie wiem jak. Może go poszukam. Może powie mi, że wcale nie zniknie. Że to co usłyczałem było nieprawdą. Że on zostanie ze mną. Że jest bezpieczny. Że nic mu się nie stanie. Wstaję z ławki i biegnę przed siebie. Jak fo znaleźć? Gdzie on zazwyczaj jest? Idę na przód. Może będę miał szczęście. Nie widzę go. Szukam go już ponad godzinę i nic. A może on już zniknął? Może już odszedł? Czuję jak łzy napływają mi do oczu. Próbowałem je powstrzymać, ale myśl, że Yata mógł już odejść mnie przeraża. Płaczę na środku ulicy. Ludzie patrzą na mnie zdziwieni. Nie chcę ich wzroku na sobie. Szybko ocieram łzy. Nie mogę sie poddać. Może jeszcze gdzieś tam jest? Skręcam w boczną uliczkę, jedną, drugą, aż nagle widzę go. Stoi przy supermarkecie i piszę swój numer telefonu. On jeszcze istnieje!
-Yato!- krzyczę biegnąc w jego stronę. -Yukine, co tu robisz?- pyta atrząc na mnie.- Coś się stało?
Nie jestem wstanie mu odpowiedzieć. Patrzę na niego i podziwiam go, majac nadzieję, że to nie ostatni raz. Czuję w sobie tyle emocji. Smutek, radość, zmartwienie, szczęście, strach, strach i jeszcze raz strach. To uczucie wywyższa się z piramidy pozostałych. Mimo iż tu jest, ja nadal boję się tego co może się zdarzyc praktycznie w każdej chwili. Przecież może go tu zaraz nie być.
- Yukine, co sie stało? Cały dzień czuję, że coś jest nie tak? Powiedz, pokłóciłeś sięz Hiyori, czy chodzi o coś innego?- pyta spoglądając na mnie.
- Przepraszam, że przez  mnie znowu ciepisz ...
-Wszysto w porządku. Tylko powiedz co sie stało? - pyta wyraźnie zaniepokojony.
-Bo ... ja ... mam ... pytanie - mówię ciągle jąkając się i zacinając.
-Tak? Pytaj śmiało- odpowiada Yato.
- Yato - wstrzymuję oddech.- Czy to prawda,że jak o bogu sie zapomina to on znika? - pytam ponownie zaczynając czuć łzy na policzkach.-Czy ty znikniesz? Czy ty odejdziesz? Ja tak bardzo nie chcę byś odchodził! Nie chcę! Nie chcę! Nie chcę! ... pragnę byś został i żebyś istniał wiecznie. Wiecznieze mną u twojego boku.
Powiedziałem to. Wszystko. Spoglądam na Yato i widzę, że się zastanawia.
- To prawda. Gdy o bogu się zapomni to on zniknie- mówi.- Ale ja nie zniknę. - Jakto?- pytam z zdziwieniem, ale i nadzieją.
- Powiedziałeś, że chcesz bym z tobą zawsze był, więc o mnie nie zapomniałeś. Wystarczy jedna osoba, której na mnie zależy bym istniał. A ty pamiętasz, więc ...
- Wystarczy, że ja będę cie pamiętał, tylko ja?- pytam z ulgą.
- No. Zresztą nie tylko ty o mnie pamiętasz jest jescze Hiyori, Kofuku...- zaczął wymieniać.
Czyli on nie zniknie. On nie zniknie! Bedziemy zawsze razem! Ja i Yato! Podchodzę do niego bliżej i przytulam go. Jestem tak blisko niego. I to takie przyjemne uczucie. Mieć taką osobę jaj jego. Pierwszy raz w "życiu" go przytuliłem. I ta bliskość mi odpowiada. Ja i Yato. Yato. Yato. Yato. Tylko on się liczy. Nadal płaczę? Na szczeście teraz to są już tylk łzy szczęścia.
- Tak się martwiłeś? To o to chodziło?- pyta Tato po paru minutach, wciąż przytulając Yukine.
- Tak, ale już nie będę ci sprawiał przez to bólu. Wkońcu jesteś tu i póki i o tobie pamiętam, a pamiętac będę zawsze, nie znikniesz -odpowaiadam uśmiechając się.
- Tak, czyli na zawsze, na zawsze razem- wyszeptał Yato.
Czuję jak policzki przybierają  ciemniejszą barwę. Czemu tak zawstydził? No ale ... to nie najważbiejsza rzecz teraz. Najważniejszą rzeczą, a wlaściwie osobą jest teraz, i zawsze będzie Yato. -------------------------------------------------------------
Podobało się? Pierwszy raz piszę fanficic. Przepraszam za wszystkie błedy. Proszę uzasadijcie swoje odpowiedzi. Napiszcie czemu wam się podobało lun czemu nie. Dziękuję za czytanie :)

poniedziałek, 12 października 2015

A więc...? (Hide×Kaneki)

Anime : Tokyo Ghoul
Paring : Hide i Kaneki
Rozdział : 1
Od zawsze byliśmy przyjaciółmi. On, gdy byliśmy mali jako jedyny zagadał do mnie, zaprzyjaźniliśmy się i bardzo lubiliśmy się tak długo... aż stałem się ghoulem. Nie chcę sprowadzić na niego kłopotów, więc powiedzmy, że zniknąłem, lecz nie był to jedyny powód. Gdy byłem  głodny, gdy nas zaatakowano chciałem go bronić, przecież był moim przyjacielem! Lecz gdy spojrzałem na niego nie zobaczyłem już tylko tego wspaniałego człowieka, z którym zawsze się trzymałem. Ujrzałem bardziej... coś w rodzaju pożywienia i do tego takiego pysznego... Wtedy zdałem sobie sprawę, że nie tylko mogę sprowadzić na niego niebezpieczeństwo, lecz jestem jednym z nich. Teraz z mojej winy wszystko upadło. A przysięgałem, że stanę się lepszy, że wszystkich obronię! Nawet nie wiem czy żyjesz i nie chcę się przekonywać. Nie chcę, gdzieś na ulicy ujrzeć twojego martwego, zakrwawionego ciała. A najgorsze, że pewnie widząc cię w takim stanie, nie będę ci współczół. Jetem przekonany, że tylko rozejrzałbym się czy nikogo nie ma i wykorzystałbym okazję spożycia twojego ciała. Najbezpieczniejszą opcją jest zostanie w ruinach budynku. Wszyscy widzeli moją twarz i już mnie poszukują. A ja bez ciebie i Anteiku nie widzę sensu w dalszym życiu. Byłbym tylko samotnym ghulem, który z głodu zabijałby ludzi i niszczył ich rodzinom i przyjaciołom życie. Wiem jak to wszystko boli, doświadczyłem już takich strat. Hide gdybyśmy tylko mogli zamienić się miejscami. Ty miałbyś piękne życie, a ja nie skrzywdziłbym nikogo. Nie myśląc zbyt wiele wychodze z kawiarenki i kieruję się na przód. Morze ktos mnie złapie, zabije i wszystko będzie w porządku? Idę dalej, po chwili zaczynam biec i ... widzę policję. A więc teraz wszystko sie skończy, myślę ze strachem, ale i szczęściem. Już wychodzę im na przeciw, gdy czyjaś dłoń mnie zatrzymuje.
-Kkaneki?- pyta przerażony człowiek wciąż powstrzymujac mnie od pójścia dalej. Odwracam się i widzę go. To on. On żyje. On naprawdę żyje! I powstrzymuje mnie? Przecież zna już moją prawdziwą naturę?! Przecież wie, że jestem ghoulem. Spoglądam na niego i spostrzegam tylko jego wielki oczy wpatrzone we mnie.
-To ty-mówi ciągnąc mnie w swoją stronę.
-Co ty robisz Hide? Przecież wiem kim jestem, prawda?-pytam niepewnie.
-Tak ... moim najlepszym przyjacielem- odpowiada dalej usiłując mnie przyciągnąć do siebie.
-Ale jak? Wiesz kim jestem! Nie jestem człowiekiem! Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile złego zrobiłem! Naprawdę! Chyba jednak nie wiesz kim, czym jestem!- krzyczę.
- Jesteś moim przyjacielem, któremu chyba odbija i ma samobójcze myśli. Nie siłuj się ze mną tylko chodź!- krzyczy Hide.
- Nie rozumiesz nie zasługuje. Powinnem dostać za swoje. Ja zabi-zaczynam wymieniać.
- Moża ja o tym zdecyduje? Później powiesz mi ile ty złego zrobiłeś, a teraz rusz się wreszcie!- przerywa mi.
- Ja naprawdęnie zasługuje i powinienem zginąć- mówie czując łzy.
- Ginąc nic mądrego nie zrobisz. Jak tak bardzo chcesz pokitować czy toś w tym stylu, to chodź ze mną. Pomożesz mi i ...- za zaczął szybko mówić Hide.
-Coś ci się stało? Potrzebujesz pomocy?-zapytałem przestraszony.
- ... powiedzmy, że tak. A teraz chodź- powiedział.
Tym razem już mu się nie sprzeciwiałem. Jeśli ma jakiś problem to koniecznie muszę mu pomóc! Mam tylko nadzieję, że nie zrobie mu krzywdy. Przecież ... niedawno jadłem. I chyba wszystko jest dobrze. Nadal widzę go takiego jak zawsze. Ciagle widzę w nim przyjaciela. Jest dobrze. Na razie jest dobrze. Nagle zatrzymujemy się przed jego samochodem. Spoglądam na niego i widzę jak wsiada do niego. Po chwili przywołuje mnie ręką. Posłuchałem go i po chwili już siedziałem koło niego. Nacisnął na gas i jechaliśmy. Nie wiedziałem, że potrafi jeździć samochodem. Tak długo się nie widzieliśmy ...
- Kiedy zrobiłeś prawo jazdy?-pytam.
-Nie zrobiłem- odpowiada uśmiechając się porozumiewawczo.
-Oh więc ... dobrze ci idzie-mówię spoglądając na niego.
-Dzięki-znów się uśmiecha.
Ile on ma w sobie pozytywnej energii... Wszytsko się sypie a on potrafi się uśmiechać. I do tego szczerze. Ciekawe co mu się stało, że potrzebuje mojej pomocy. Ciekawe...
-Gdzie jedziemy?-pytam patrząc na drogę przed nami.
- O, eh, no tak trochę niewiem- odpowiedział Hide.-Zanczy się jedziemy jak najdalej od Tokio i Gołębi.
Nie wie gdzie jedzie? Właciwie to nie ma większego znaczenia. Patrzę prez okno. Jedziemy przez pola. Przynajmniej tu jest ładnie. Pięknie. Nic nie jest zniszczone. Patrzę w drugą stronę i widzę Hide'a. ... on też jest piękny. Nawet piękniejszy niż te polany, które mijamy. Jest taki skupiony. Mimo ciemności wszystko widzę dobrze. Dokładnie widzę wszystkie jego rysy twarzy i skaleczenia. Co mu się stało? Muszę się go o to zapytać. Nawet z tymi rankami wygląda uroczo i pięknie... stop. Czy ja właśnie się nim zachwycam? A co jeśli zaraz go zaatakuje? Nie widzę jeszcze w nim mięsa, ale kiedy indziej mam takie myśli o nim? Niewiem. Może to coś innego ... Naglę samochód się zatrzymuje.
-Kaneki wysiadamy. Jesteśmy już ponad 200 km od Tokio i jest środek nocy. Prześpimy się i rano pojedziemy dalej, ok?- pyta wysiadając ze samochodu.
- Gdzie chcesz spać- pytam również wychodząc.
-Tam jest jakiś hotelik, może jest jeszcze otwarty-mówi szczęśliwy.
Przez parę minut szliśmy, aż wreszcie dotarliśmy do hotelu. Nie wyglądał zbyt pięknie, ale nie mogę narzekać.
-Poczekaj tu- rozkazał Hide.
Stanąłem w poczekalni i zacząłem przypatrywać się rybom w akwarium. Tak zleciało następne 10min.
- Chodź Kaneki! Mamy pokój!-krzyknął wesoły chłopak.
Tylko uśmiechnąłem się do niego i poszedłem za nim. Na drugim piętrze był nasz pokój. Wspólny? W sumie i tak mi to nie przeszkadzało. Spojrzałem na przyjaciela i spostrzegłem jak siłuje się z drzwiami.
- Może ci pomogę?-zapytałem rozbawiony.
-Taa razem pójdzie szybciej!-krzyknął.
Tak więc, jeszcze parę minut siłowaliśmy się z drzwiami, aż w końcu udało się je nam otworzyć. Gdy weszliśmy do pokoju zobaczyłem, że jest już druga nad ranem. Faktycznie późno. Nie dziwię się, że Hide jest zmęczony.
- Eee jest tylko jedno łóżko?- zapyał Hide rozglądając się po naszym małym pokoju.-He trudno.
Hide z całym impetem runął na łóżko.
-Oh jak dobrze!-krzyknął turlając się po łóżku.-Kaneki czemu tak się na mnie gapisz? Właź na pewno też jesteś zmęczony!
Podeszłem niepewnie i usiadłem na łóżku. Jakoś dziwnie się czuję, gdy mam spać razem z Hide'm. Nagle poczułem ramiona, które pociągnęły mnie na łóżko. Teraz już leżałem. A dokładniej to leżałem na moim przyjacielu. Hmm wygodnie mi na nim. Jest taki ciepły i miękki. Jak mi dobrze! Chcę tak zawsze... po chwili gdy dotarło do mnie o czym myślę, moje policzki szybko zmieniły barwę na czerwień. Hide spostrzegając to zaczął się śmiać. Byłem zawstydzony, co poskutkowało tylko tym, iż moje policzki były jeszcze bardziej czerwone. Po chwili Hide położył mnie na łóżku, a sam wstał z łóżka i rozebrał się pozostając w samych bokserkach. Gdy odwrócił się by poskładać ubrania spojrzał na mnie z zdziwieniem. Zauważył, że dokładnie mu się przyglądałem ...

niedziela, 11 października 2015

Próba

Hej, to tylko taka próba, by zobaczyć czy publikują się posty. Już niedługo wstawie pierwsze opowiadanie

piątek, 9 października 2015

Witajcie!

Witajcie, na moim nowym blogu o tematyce yaoi! Będę tu pisać opoowiadania z różnymi paringami o bohaterach z anime, jak i pewnie zdarzy mi się dodać jakieś opowiadanie o historiach zwyczajnych chłopców (i ich podbojach miłocnych :) ). Tak więc mam nadzieję, że spodobają wam się one i poproszę was (jak prawie każdy :D ) o zostawianie komentarzy, które będą mnie motywowały, cieszyły i podpowiedzą mi gdzie robię błedy. Najmocniej przepraszam za błędy ortograficzne (których mam nadzieję nie znajdziecie :D). (A i dla osób niedoinformowanych yaoi to wszystko związane z męsko-męsko miłością :) )