Cały dzień minął spokojnie. Nie kłóciłem się z Ronem, a on zachowywał się w normalnie. No może oprócz tego, że był właściwie cały dzień lekko zaczerwieniony, z niewiadomego mi powodu. Nie pytałaem się jednak nic w związku z tym. Postanowiłem poczekać parę dni. I minął cały dzień. Przed pójście spać rozmawiałem jeszcze z Ron, o różnych bzdetach, lecz byłem szczęśliwy, że naprawdę znów jest tak jak przedtem. Gdy zasypiałem było już grubo po północy. Nie spałem jednak długo. O 3 obudziłem się z powodu potrzeby skorzystania z toalety. Odsłoniłem kurtyny mojego łóżka i zobaczyłem, że kurtyna ron "świeci się". Zasłonił się i zapalił różdżkę. Ciekawe co robi? Może zapalił ją wcześniej i zasnął z zapaloną? Możliwe. Zobacze. Rozsunąłem kurtyny i zobaczyłem, że Ron wcale nie spał. Pisał coś bardzo długiego w jakimś starym zeszycie.
-Co robisz?- zapytałem.
On spostrzegając mnie, automatycznie schował książke.
-Nic! Nieważne ...
Podniosłem brew do góry, chcąc jednak jakiś wyjaśnień. On nie odpowiadał. Tylko wpatrywał się na mnie cały czerwony. Ehh mam go przycisnąć? Nie... dopiero co "odzyskałem" go, więc może jednak odpuszczę... po prostu sam się dowie, nie koniecznie w tej chwili.
-No dobra ... jak chcesz- powiedziałem zrezygnowany.
-A co ty właściwie robisz na nogach o tej porze?- zapytał spoglądając na mnie.
-Ehh ja tylko do toalety- powiedziałem wskazując na drzwi i udając się w ich stronę.
Gdy wróciłem, spostrzegłem, że Ron już nic nie pisze.
-Skończyłeś?-.zapytałem siadając na swoim łóżku i pytajac, zgadując, że Ron nie zdążył zasnąć w tak krótkim czasie.
-Emm na dzisiaj tak-odpowiedział.
Ha zgadłem, że jeszcze nie śpi.
-A co robiłeś?- spróbowałem jeszcze raz.
Odpowiedziała mi głucha cisza. Hmm mogłem się tego spodziewać.
-Dobranoc-powiedziałem rezygnując z kolejnej próby wypetywania przyjaciela.
-Dobranoc-odpowiedział.
Po chwili zasnąłem. Śniły mi się przyróżne rzeczy związane z Ronem. Najpierw różne teorie tego co robił, a potem zapewne jego mażenia, o dziewczynie. Heh dziwne, śnie sobie o tym jak mój przyjaciel całuje się z przypadkowymi dziewczynami. Raczej powinienem śnić sobie tak o sobie, a nie o nim. Chociaż... nie przeszkadzało mi to zbytnio. O ile nie zaczne śnić o ostrzejszych rzeczach z moim przyjacielem i przyjaciółką w roli głównej. Zazwyczaj wyobrażałem go sobie z Hermioną. No nie powiem. Zamiast śnić o sobie i Ginny, pojawiają mi się obrazki Rona i Hermiony. No nie zawsze Hermiony. W niektórych wizjach Ron był z kim innym. Z przemyśleń wyrwał mnie właśnie Ron.
-Hej Harry. Czas wstawać! Jak siedzisz sobie tak jeszcze z pięć minut, to nie zdążymy na śniadanie!-powiedział potrząsając mną.
-Tak już wstaje ... - powiedziałem nieszczęśliwy iż muszę się ruszać z łóżka. Gdy w końcu to zrobiłem, przeraziłem się. Faktycznie było bardzo późno.
-O kurcze- powiedziałem do siebie, spoglądając na zegar.- Ron podasz mi ubranie? Leży na fotelu przy wejściu.
-Ok-odpowiedział pędząc po moje ubranie.
Szybko zdjąłem piżamę i założyłem ciuchy, które przyniósł mi Ron. Po chwili razem wybiegliśmy na lekcje. Usiadliśmy na końcu sali i próbowaliśmy uspokoić oddechy. Trochę się zmęczyliśmy urządzając sobie sprint przez pół Hogwartu. Po niecałej minucie, byłem już opanowany. Nie dyszałem, a kolory mojej twarzy powoli wracały do normy. Spojrzałem na Rona. Jego oddech również się uspokoił, chociaż nadal był czerwony. Hmm czyżby ktoś tu miał jeszcze słabszą kondycje niż ja?
-Co jest Ron? Aż tak się zmęczyłeś naszym biegiem?-zapyatłem rozbawiony.
-Hmm? Nie-odpowiedział patrząc na mnie pytająco.
-Jesteś nadal czerwony-powiedziałem wskazując na jego twarz.
-Tak, jestem zmęczony-powiedział głośniej niż poprzednie zdania.
Jego odpowiedź była dosyć dziwna, ale nie miałem zamiaru się nad nią zastanawiać. Tym razem chciałem wynieść coś z lekcji, i mieć mniej pracy domowej, co wiąże się z większą ilością odpoczynku.
niedziela, 10 stycznia 2016
Harry x Ron część 5 opowiadanie nr 1
sobota, 2 stycznia 2016
Zamówienia
Hej! W tym poście nie będzie opowiadania. Niżej podam listę wszystkich (prawie) anime jakie oglądałam. Jeśli nędziecie składać jakieś zamówienia to proszę wybierać pairingi tylko z podanych niżej anime. Pairing nie musi byc yaoi. Może być : dziewczyna x dziewczyna, no i chłopak x chłopak. Czyli może być yuri lub yaoi.
(Nie podawałam 1 lub 2 odcinkowych anime) (przepraszam jeśli polyliłam się w jakiejś nazwie)
• Mirai nikki
• Kiss x Sis
• Kuroshitsuji
• Death note
• Shingeki no kyojin (attack on titan)
• tokyo ghoul
• shinsekai yori
• Free
• Durarara
• Ouran Highschool host club
• another
• parasyte the maxim
• sword art online (SAO)
• Owari no seraph
• Highschool dxd
• prison school
• hetalia
• death parade
• noragami
• toradora
• elfen lied
• love stage
• love lab
• arcana famiglia
• diabolic lovers
• corpse party tortured souls
• hellsing
• no game no life
• ao no Exorist
• angel beats
• dance with devils
• akame ga kill
• Highschool of the dead
• vampire knight
• Assasin classroom
• Kuroko no basket
• Karneval
• Uta no princes-sama
• Haikyuu
• One punch man
• Gekkan shoujo nozaki-kun
Taaa... to by było na tyle. Pewnie obejrzałam jeszcze troche ale teraz nie umiem sobie przypomnieć.
Zapraszam do składania zamówień
piątek, 1 stycznia 2016
HarryxRon część 4 opowiadanie nr 1
No i znów wracamy do normy ... chociaż w sumie to jest jeszcze gorzej. Ron mnie unika. Gdy tylko mnie widzi idzie w przeciwną stronę. Zachowuje się tak od naszej ostatniej rozmowy. Powiedziałem wtedy coś złego? Raczej tak, wnioskując po jego zachowaniu. Ehh a ja tylko chciałem pomóc. Nie wyszło. Tylko jak to naprawić? Wtedy, moim zdaniem nie, powiedziałem niczego co spowodowałoby kłótnie. Więc totalnie nie mam pojęcia o co chodzi Ronowi. Wszystko to przez jakąś dziewczyne, o której nic nie wiem ... chyba. Co mogłoby poprawić humor Ronowi? ... Wiem! Gdyby umówiłby się z nią. Tylko nie wiem kto to jest. Ani nawet jak się dowiem, to czy zechciałaby się umówić z Ronem. I ... pewnie Ron bałby się ją zaprosić na randkę, skoro nawet mi nie chciał powiedzieć. Więc, zostaje odnaleźć wielką miłość Rona i zachęcić ją do interesowania się nim, lub nakłonić do pójścia na randke. Mam nadzieję, że jest miła i wyrozumiałą osobą. Nie jestem pewny jak Ron zacząłby się przy niej zachowywać. No więc ... postanowione! Dowiadujemy się w kim Ron się zakochał i umawiamy ich! A teraz jak sowiedzieć się kim ona jest. Może zacznę śledzić Rona. Możliwe, że będzie na nią patrzył (więcej niż na innych). No dobra ... to czas wcielić plan w życie. Zobaczmy która godzina... prawie dziewiąta! No cóż dzisiaj przyeżyję bez śniadania. Szybko się ubrałem i po chwili już biegłem korzytarzem do sali lekcyjnej. Uff zdążyłem na ostatni moment. Po chwili zorpoczęły się zajęcia. Przez chwilę błądziłem wzrokiem po sali, aż wreszcie znalazłem Rona dwie ławki za mną. W tej sali siedzi tam? Nie zawsze siedział ze mną. Ale teraz nie chcę. Lecz uczynię, że znów będzie szczęśliwy! Przy okazji to siedział sam. Wpatrywał się w tablicę. Czyli albo nie ma jej tu, albo chcę coś wynieść z zajęć, albo ... teraz jego wzrok był utkwiony we mnie, albo wie, że czekam na podpowiedź kim jest jego wybranka. Rezygnując z obserwacji (chwilowo), z powod złego widoku (widzi kiedy się odwracam), odwróciłem się skupiając się na lekcji. Cały czas czułem na sobie wzrok Rona. Czemu się na mnie gapi? Domuślał się co robię? Raczej nie... Myśłem, że po chwili przestanie, lecz robił to do końca lekcji. Koniec. Ron szybko wyszedł z sali, a ja pobiegłem za nim. Starałem się iść tak, by mnie nie zauważył. Niestety, gdy wchodziłem po schodach, ktoś mnie popchnął i zleciałem na dół. Prawa noga wykrzywiła się pod dziwnym kątem, a ja nie mogłem powstrzymać krzyku z bólu. Ron odwrócił się i zobaczył mnie. Już myślałem, że znowu ucieknie, lecz on podbiegł do mnie. Był zmartwiony. Delikatnie mnie podniósł i zaniósł do skrzydła szpitalnego. Normalnie sprzeciwiłbym się byciu noszonym, lecz teraz ból był zbyt uporczywy, by myśleć o czym kolwiek innym. Gdy znaleźliśmy sie na miejscu, poszło szybko. Pani Pomfrey użyła jakiegoś zaklęcia i ból ustąpił oraz mogłem chodzić.
-Już lepiej?-zapytał Ron patrząc na moją nogę.
-Tak, tak, już wszystko dobrze. Dzięki-powiedziałem uśmiechając się lekko.
-Za co?-zapytal zdziwiony.
-Przyniosłeś mnie tu. Nie wiem ile czasu zajęłoby mi dotarcie na drugi koniec szkoły- odpowiedziłem spoglądając na niego.
-Nie ma zaco. Nie zostawiłbym przyjaciela samego- odpowiedział patrząc w podłogę i nabierając lekkich rumieńców.-Przepraszam.
-Przepraszasz? Za co?-zapytałem.
-Za to, że tak głupio zachowałem sie podczas naszej ostatniej rozmowy-powiedział robiąc sie coraz bardziej czerwony.-Wybaczysz mi? Nie chcę się z tobą kłucić?
-Oczywiście!- krzyknąłem bardzo szczęśliwy, podchodząc do niego i przytulając się. Odzyskałem przyjaciela! Tak się cieszę! Spojrzałem na niego i zobaczyłem, że jest bordowy na twarzy. Szybko go puściłem, myśląc, że chyba trochę go zacząłem podduszać.
-Chyba musimy wracać na lekcje?-powiedział wciąż czerwony, lekko się uśmiechając.
-Tak. Cieszysz się? Na lekcje?-zapytałem żartując.
-Cieszę się, że mi wybaczyłeś i, że mam takiego przyjaciela jak ty-powiedział uśmiechając się i patrząc tak jakby miękko na mnie?. Nie umiem dokładnie powiedzieć jaki to rodzaj, ale mogę być pewny,że miły i przyjemny. Po chwili wpatrywania się na siebie, drzwi za nami się otworzyły. Pani Poppy spojrzała na mas zaskoczona.
-Czemu nie jesteście na lekcjach?
- Już idziemy- odpowiedziałem szybko i pociągnąłem Rona w stronę sali gdzie odbywały się nasze zajęcia. Wytłumaczyliśmy się, że byliśmy w skrzydle szpitalnym i jakimś cudem uszło nam to na sucho. Nie dostaliśmy żadnej kary. Pierwsza dobra rzecz, która wydarzyła się na tej lekcji. A teraz druga. Ron usiadł ze mną. Naprawdę mi wybaczył! Przez ostatni tydzień unikał mnie, a teraz jest po staremu. No niezupełnie. Cały czas jest czerwony. O co? Niewiem ... chociaż domyślam się, że może jego miłość siedzi gdzieś w tej sali. Już chciałem się go o to zapytać, lecz w ostatniej chwili udało mi się siebie opanować. Chyba powienienem trochę poczekać. Tak będzie lepiej. W końcu poprzednia sprzeczka była o to, więc może na razie nie będę poruszać tego tematu.
Część dalsza w następnej notce
Zapraszam do komentowania i dziękuję za czytanie! :)