niedziela, 10 stycznia 2016

Harry x Ron część 5 opowiadanie nr 1

Cały dzień minął spokojnie. Nie kłóciłem się z Ronem, a on zachowywał się w normalnie. No może oprócz tego, że był właściwie cały dzień lekko zaczerwieniony, z niewiadomego mi powodu. Nie pytałaem się jednak nic w związku z tym. Postanowiłem poczekać parę dni. I minął cały dzień. Przed pójście spać rozmawiałem jeszcze z Ron, o różnych bzdetach, lecz byłem szczęśliwy, że naprawdę znów jest tak jak przedtem. Gdy zasypiałem było już grubo po północy. Nie spałem jednak długo. O 3 obudziłem się z powodu potrzeby skorzystania z toalety. Odsłoniłem kurtyny mojego łóżka i zobaczyłem, że kurtyna ron "świeci się". Zasłonił się i zapalił różdżkę. Ciekawe co robi? Może zapalił ją wcześniej i zasnął z zapaloną? Możliwe. Zobacze. Rozsunąłem kurtyny i zobaczyłem, że Ron wcale nie spał. Pisał coś bardzo długiego w jakimś starym zeszycie.
-Co robisz?- zapytałem.
On spostrzegając mnie, automatycznie schował książke.
-Nic! Nieważne ...
Podniosłem brew do góry, chcąc jednak jakiś wyjaśnień. On nie odpowiadał. Tylko wpatrywał się na mnie cały czerwony. Ehh mam go przycisnąć? Nie... dopiero co "odzyskałem" go, więc może jednak odpuszczę... po prostu sam się dowie, nie koniecznie w tej chwili.
-No dobra ... jak chcesz- powiedziałem zrezygnowany.
-A co ty właściwie robisz na nogach o tej porze?- zapytał spoglądając na mnie.
-Ehh ja tylko do toalety- powiedziałem wskazując na drzwi i udając się w ich stronę.
Gdy wróciłem, spostrzegłem, że Ron już nic nie pisze.
-Skończyłeś?-.zapytałem siadając na swoim łóżku i pytajac, zgadując, że Ron nie zdążył zasnąć w tak krótkim czasie.
-Emm na dzisiaj tak-odpowiedział.
Ha zgadłem, że jeszcze nie śpi.
-A co robiłeś?- spróbowałem jeszcze raz.
Odpowiedziała mi głucha cisza. Hmm mogłem się tego spodziewać.
-Dobranoc-powiedziałem rezygnując z kolejnej próby wypetywania przyjaciela.
-Dobranoc-odpowiedział.
Po chwili zasnąłem. Śniły mi się przyróżne rzeczy związane z Ronem. Najpierw różne teorie tego co robił, a potem zapewne jego mażenia, o dziewczynie. Heh dziwne, śnie sobie o tym jak mój przyjaciel całuje się z przypadkowymi dziewczynami. Raczej powinienem śnić sobie tak o sobie, a nie o nim. Chociaż... nie przeszkadzało mi to zbytnio. O ile nie zaczne śnić o ostrzejszych rzeczach z moim przyjacielem i przyjaciółką w roli głównej. Zazwyczaj wyobrażałem go sobie z Hermioną. No nie powiem. Zamiast śnić o sobie i Ginny, pojawiają mi się obrazki Rona i Hermiony. No nie zawsze Hermiony. W niektórych wizjach Ron był z kim innym. Z przemyśleń wyrwał mnie właśnie Ron.
-Hej Harry. Czas wstawać! Jak siedzisz sobie tak jeszcze z pięć minut, to nie zdążymy na śniadanie!-powiedział potrząsając mną.
-Tak już wstaje ... - powiedziałem nieszczęśliwy iż muszę się ruszać z łóżka. Gdy w końcu to zrobiłem, przeraziłem się. Faktycznie było bardzo późno.
-O kurcze- powiedziałem do siebie, spoglądając na zegar.- Ron podasz mi ubranie? Leży na fotelu przy wejściu.
-Ok-odpowiedział pędząc po moje ubranie.
Szybko zdjąłem piżamę i założyłem ciuchy, które przyniósł mi Ron. Po chwili razem wybiegliśmy na lekcje. Usiadliśmy na końcu sali i próbowaliśmy uspokoić oddechy. Trochę się zmęczyliśmy urządzając sobie sprint przez pół Hogwartu. Po niecałej minucie, byłem już opanowany. Nie dyszałem, a kolory mojej twarzy powoli wracały do normy. Spojrzałem na Rona. Jego oddech również się uspokoił, chociaż nadal był czerwony. Hmm czyżby ktoś tu miał jeszcze słabszą kondycje niż ja?
-Co jest Ron? Aż tak się zmęczyłeś naszym biegiem?-zapyatłem rozbawiony.
-Hmm? Nie-odpowiedział patrząc na mnie pytająco.
-Jesteś nadal czerwony-powiedziałem wskazując na jego twarz.
-Tak, jestem zmęczony-powiedział głośniej niż poprzednie zdania.
Jego odpowiedź była dosyć dziwna, ale nie miałem zamiaru się nad nią zastanawiać. Tym razem chciałem wynieść coś z lekcji, i mieć mniej pracy domowej, co wiąże się z większą ilością odpoczynku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz