-Ron-powiedziałem patrząc na niego i wyciągając w jego stronę ręke, by położyć ją na jego ramieniu. Nie udało mi się jednak tego zrobić. Gdy tylko moja ręka znalazła się pare centymetrów od ramienia Rona, on pośpiesznie cofnął się i potykając się o dywan, przez co po chwili wylądował na podłodze. Jego zachowanie było naprawdę niezrozumiałe dla mnie. Co on wyprawia? Próbuje uciec? Rozmowa ze mną nie będzie boleć! A on ... zachowuje się jakbym był niewiadomo czym. Jakby się mnie bał... Czyli muszę udowodnić mu, że jestem "dobry"? Nie on przecież o tym wie. To co robię ma mu pomóc! Spojrzałem na niego i zobaczyłem, że nadal siedzi na podłodze i wlepia we mnie swoje przestraszone(?) oczy. By go "oswoić" również ukucnąłem, będąc z nim na tym samym poziomie. Patrzy na mnie, oczekując co zrobię. Znów, tym razem na czwora zbliżam się do niego, a on szybko odsuwa się odemnie, zatrzymując się tuż przy ścianie. Chce się bardziej odsunąć, lecz ścian oraz łóżko po lewej stronie i szafa z ubraniami po prawej, i ja naprzeciw skutecznie mu to uniemożliwiają. Wygląda trochę jak przerażone zwierze w klatce. Przysunąłem się do niego jeszcze bliżej tak, że nasze twarze dzieliła odległość około połowy metra.
-Ron ... czemu ty się tak dziwnie zachowujesz?!- trochę podniosłem głos, ale po prostu nie wytrzymałem. Chcę wiedzieć co się dzieje ogólnie i co on zrobił przed chwilą. Noż ma mi wytłumaczyć czemu się mnie boi!
-H-h-harry-mówi cienkim(jak na niego) i drżącym głosem.
-No co? Boisz się mnie?! O co chodzi?!
-N-nie b-boję...
- To czemu odemnie uciekasz?
-B-boja n-niewiem ...
-Jak to niewiesz? Musi być jakiś powód?
- Nno bo się d-dziwnie zachowujesz H-harry
-Ja? Co takiego zrobiłem?
-N-no zamknąłeś d-drzwi na klucz, teraz zap-pędzasz mnie w kozi róg... co ty chcesz mi zrobić?!- pyta przerażony i czerwony na całej twarzy.
-Chcę tylko z tobą porozmawiać!
-A-a musimy w takich "warunkach"?
-Oczywiście, że nie! To ty przedemną uciekałeś i przez to znaleźliśmy się w takiej pozycji.
-A otworzysz drzwi?
-No dobra-powiedziałem podczodząc do nich i je otwierając(były nadal zamknięte, ale nie na klucz).-Tak czy otworzyć je na oścież, żebyś się nie bał?- zapytałem rozbawiony.
-Tak może być-powiedział siadając na kanapie. Podeszłem i usiadłem obok niego-tym razlem nie uciekał.
-Noo, a więc o czym chciałeś pomówić-zapytał.
-Ron, pamiętasz co mówiłem ci miesiąc temu, o Ginny, pamiętasz moje zachowanie przed tym jak ci o tym nie powiedziałem?
-T-tak- powiedział smutniejąc i znów robiąc się trochę czerwonym. Wie do czego zmierzam.
-A teraz ty się zachowujesz podobnie. Właściwie to prawie identycznie jak ja wtedy. Wiesz co mi pomogło? To że się tobie zeierzyłem. Będzie ci lżej jak również powiesz mi o swoich problemach-mówiąc to patrzyłem jak reaguje.
-T-to nie jest takie proste...-powiedział czerwieniejąc się i patrząc w bok.
- Ale będzie ci naprawdę łatwiej!
-Nie zrozumiesz ...
-Zrozumiem! No powiedz która dziewczyna ci się tak podoba! Czemu się tak wstydzisz?!
-Dziewczyna?! Tak myślałem nigdy mnie nie zrozumiesz!-powiedział a w jego oczach zaczęly pojawiać się łzy.
-Nie dziewczyna? Zakochałeś się w duchu? W Jęczącej Marcie?
-Nie! Nie jestem nienormalny ... właściwie to jestem ...-powiedział a z jego oczu zaczęły płynąć łzy.
-Ron proszę powiedz mi, jestem twoim przyjacielem ...
-Jak ci powiem to odejdziesz! Nie mógłbyś na mnie patrzeć. Nienawidziłbyś mnie bardziej o Malfoy'a!
-Co? Oczywiście, że nie! Co ty wygadujesz?! Ron... ufamy sobie
- Tak dlatego ci nic nie powiem! Zostałbym sam...-teraz już miał całą twarz pokrytą łzami.
-Ron, czy myślisz, że naprawdę to w kim się podkochujesz ma takie znaczenie do relacji między nami?!
-Zaskoczę cię, że ma!-krzyknął i szybko podniósł się z kanapy, i wybiegł trzaskając drzwiami. Nic nie rozumiem. To co Ron powiedział nie ma dla mnie żadnego sensu. Chociaż przynajmniej mam pewność, że przyczyną jego zachowania są problemy miłosne. Tylko w kim on się zakochał? Ma znaczenie na relacje pomiędzy nami ... może w Hermionie? Tylko o co chodziło z tym zaskoczeniem i żalem, gdy zapytałem w jakiej dziewczynie się zakochał. Pewnie był zły, że mówię o "jakiejś", a dla niego jest ona wyjątkowa. I jeszcze to nie zrozumiesz mnie ... niby czemu? To, że zakochał się (chyba) w Hermionie nie jest dla mnie niezrozumiałe. Jest ona przecież mądra, ambitna, ładna, miła, więc czemu miałbym go nie zrozumieć? Niewiem. Może powie mi następnym razem. Nie spocznę póki nie odkryję prawdy!
Ciąg dalszy w następnej notce
A teraz, czas na moje proźby. Proszę komentujcie. Pragnę poznać wasze opinie. To, że nie będzie pochwał za bloga -rozumiem. Ale na moim nie ma nawet hejterów ... XD. A nawet ich pragnę XD. A tak na serio to po prostu powiedzcie co sądzicie o moim blogu. Na razie jest początkujący, to również pierwszy raz blog jaki piszę. Nawet jeśli nie skomentujecie, to dziękuję za czytanie. Do zobaczenia(?)!