Od czasu pewnego czasu Ron zachowywał się dziwnie. Nie wiem od kiedy dokładnie. Z pewnością ponad miesiąc. Co się z nim działo? Pytałem wiele razy a on mnie unikał. Ciągle gdzieś znikał. Jakiś tydzień temu obidziłem się w nocy i spostrzegłem, że Rona nie ma w łóżku. Czekałem, aż wróci, ale się nie doczekałem - zasnąłem. Od tego czasu, udało mi się doświadczyć jeszcze paru takich sytuacji, a dokładniej, gdy budziłem się niezależnie o której w nocy, nigdy nie zastawałem przyjaciela w łóżku. Na lekcjach był nieobecny, na przerwach zawsze musiał coś załatwić i to coś zawsze zajmowało mu cały czas pozostały do lekcji. Z kolei po lekcjach, odrabiał prace domowe i się uczył, przez co nie mógł znaleźć nawet chwili by ze mną porozmawiać. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że mimo tylu czasu poświęconego nauce, miał słabsze oceny niż wczeniej. Może poniewaź się nie wysypiał ... ale czemu właściwie nie spał. Bo chyba nie spał, nie? Nie było go w sypialni, a raczej nie chodził do jogoś innego spać? To nie miałoby sensu. Chciałem dowiedzieć się o co chodzi! Niestety nikt nie udzielił mi żadnych informacji, a sam Ron zadawał się nie widzieć żadnego problemu. Wypytywałem się go często, lecz on pozostawał nieugięty. Niestety. Przejmowałem się nim. Bardzo. Wczoraj nie zasnąłem i obserwowałem (z ukrycia) Rona. Nie robił nic nadzwyczajnego. Najpierw przez całkiem długi czas pisał coś w grubym zeszycie, a potem wyszedł na korytarz i właściwie to prawie całą noc spędził chodząc po korytarzach i jeszcze wczesnym rankiem wpisując coś do zaeszytu. Było trochę po 4, gdy położył się do łóżka i zasnął. Ja pozostałem jednak obudzony chcąc upewnić się czy teraz, napewno już nic nie zrobi. I nie zrobił. Jakieś dwie godziny później obudził się, by wykonać zwykłe porane czynności, umycie się, ubranie, spakowanie książek itp.. Wreszcie odkryłem co mój przyjaciel robi po nocach. Robi dosłownie nic. Na początku myślam, że ma dziewczynę i spotyka się z nia w nocy, rozmarzą o niej na lekcjach i uczy się by jej zaiponować, ale .... tak nie jest. A właśnie! Dziewczyna! Przecież miałem w planach, chociaż spróbować umówić się z Ginny. Właściwie to ... Ron chyba zaczął się tak niepokojąco zachowywać odkąd powiedziałem mu o tym, że podoba mi się. Miało to jakiś związek z zmianą zachowania Rona? Nie mogę być pewny, ale wydaję mi się, że może to być ze sobą powiązane. Szkoda, że niemógłby mi wyjaśnić co spowodowało jego obecne zachowanie. Chociaż może warto spróbować jeszcze raz? Teraz wpadłem na to, że mogę mu zarzócić, iż ja zaufałem mu w sprawie problemów miłosnych i porównać to, że jeśli on przyżywa coś podobnego to powinien mi powiedzieć. Tak właściwie, to dopiero teraz uświadomiłem sobie, że jego zachowanie jest podobne do mojego sprzed miesiąca. Musi mi się zwierzyć! To pomaga. Ja odkąd mu powiedziałem o Ginny czuję się o wiele lepiej. Wszystko wróciło do normy. Sypiam w nocy i nauka nie przynosi mi problemów. No może to drugie nie do końca... Okey to postanowione. Dzisiaj jak tylko zostanę z Ronem sam na sam w "bezpiecznym" miejscu porozmawiam z nim o noooo o tym "czymś". Okazja na to przytrafiła się dopiero wieczorem, gdy mięliśmy kłaść się spać. Zamknąłem pomieszczenie, w którym się znajdowaliśmy, na klucz - by na nie przeszkadzano. Gdy usłyszał przekręcanie kluczy, spojrzał w moją stronę pytające pytanie, a jego policzki zrobiły się lekko różowe. To trochę mnie zbiło z tropu, ale po chwili pomyślałem, że domyśla się co mam zamiar zaraz powiedzieć.
-Cz-czemu zamknąłeś drzwi?-zapytał lekko się jąkając.
Po tym byłem pewny, że wie do czego zmierzam.
-O-otwórz je!-powiedział podniesionym głosem.
-Nie, dobrze wiesz do czego zmierzam i nie uciekniesz mi tym razem-powiedziałem zbliżając się do niego.
-O-o-otwórz!-krzyknął.
Nie zareagowałem na jego słowa. Ucieka od tej rozmowy-rozumiem, ale ona jest niezbędna. Nie zniosę dłuższego patrzenia jak Ron męczy się z powodu jakiejś dziewczyny. Spojrzałem w jego stronę i podeszłem bliżej, a on cofał się, by pozostać jak najdalej odemnie. Teraz go nie rozumiem. On się mnie boi? Przecież rozmowa ze mną nie jest taka straszna!
-Ron-powiedziałem patrząc na niego i wyciągając w jego stronę ręke, by położyć ją na jego ramieniu.
Ciąg dalsza w następnej notce
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz