sobota, 5 grudnia 2015

HarryxRon część 1 opowiadanie nr 1

Pairing: Harry x Ron
Książka: Harry Potter

     Harry leżał na łóżku i rozmyślał. Jego myśli krążyły wokół jego najlepszego przyjaciela- Rona Weasley'a. Podobała mu się Ginny, lecz Ron wszystko utrudniał. Harry bał się, jak by on rareagował na to. Zawsze złościł się, gdy widział ją z jakimś chłopakiem, a co by zrobił, gdyby się dowiedział, że jej następnym wybrankiem jest Harry? Pewnie uznałby to za zdradę i już nigdy nie wybaczył. A on tego nie chciał. Bardzo lubił Rona i nigdy nie chciałby się on z nim kłócić. Bałby się, że ich przyjaźń  by się rozpadła. Nie mógł tak ryzykować. I pozostawało jeszcze to, że mógł być odrzucony przez Ginny, czyli właściwie to straciłby wszystko. Czyli najprościej jej tego nie mówić. Po chwili Harry usłyszał rozsuwające się kurtyny od jego łóżka. Po chwili zobaczył Rona, który wskoczył na jego łóżko, przez co całe się zatrzęsło, od nie małej wagi Rona.
-Hej Harry! O czym tak myślisz?
-Ehhh zastanawiam się co Snape postawi za moją pracę domową- wymyślił szybko.
- No nie! Proszę tylko nie zaczynaj mówić o pracy domowej! Hermiona gadała mi o tym cały wieczór, a teraz jeszcze ty?-zapytał z niezadowoleniem.
-Po prostu boję się co mi zrobi jak dostanę kolejną pałe...- odpowiedział Harry.
-Taaa, nie radziłbym ci o tym myśleć przed snem- powiedział.- Jeszcze będziesz miał koszmary!
Uśmiechnąłem się lekko. A więc mi uwierzył? Najwyraźniej tak... jest dobrze. Chociaż w sumie to czemu miałby się domyśleć o czym tak naprawdę myślałem. Okazałem kiedykolwiek w jakikolwiek sposób, że Ginny mi się podoba? Chyba nie.
-Harry?
Odwróciłem się w stronę głosu. Ron siedział tu cały czas. Po chwili otrząsnąłem się z chwilowego szoku i spojrzałem na niego pytająco.
-Wiesz, że ostatnio jesteś cały czas jakiś, taki nieobecny?-powiedział.
-Co? Nie wydaję ci się.
-Ciągle bujasz w obłokach, zwłaszcza na lekcjach.
-Zawsze tak robiłem...
-Nieprawda teraz o wiele częściej- powiedział wpatrując się w moją twarz.
-Naprawdę ci się zdaje- powiedział.
- Nie tylko ja to zauważyłem- powiedział stanowczo Ron.
-Hmm?
-Hermiona, Fred, George, Neville i zapewne wiele innych osób też to zauważyło.
Więc naprawde tak często mu się to zdarzało? Trochę słabo...
-Harry? Czy ... coś się stało? Co się z tobą dzieje?- zapytał z dziwną, aczkolwiek prawdziwą troską.-Martwię się o ciebie.
Co ja mam mu powiedzieć? Skłamać? Przecież prawdziwy powód jest idiotyczny. On się martwi a ja po prostu całymi dniami marzę o jego siostrze. Pięknie co ja teraz zrobię?
-Harry, proszę powiedz mi- powiedział chwytając dłon Harry'ego.
- To nic ważnego- odpowiedziałem szczerze.
- Chcę wiedzieć.
- Ale to naprawdę nic wielkiego-powiedziałem.
-Dużo o tym myślisz, więc to jest coś ważnego.Harry dotrzymam tajemnicy. Naprawdę możesz mi zaufać. Ja ufam tobie a ty mi- powiedział mocniej ściskając moją dłoń.
No i co mi pozostało? Będę musiał mu powiedzieć. Nie mogę mu przecież skałamać. On nigdy mnie nie okłamał. Może nie będzie aż tak zły.
- No, a więc ja no ehh-nie wiedziałem co powiedzieć. Zarumieniłem się xo raczej nie polepszyło sprawy.
-Tak?-zapytał przysuwając się bliżej mnie.
-Bo ja emm no lllubię- powiedziałem zaczinąjąc się i robiąc się jeszcze bardziej czerwonym. Spojrzałem w jego stronę i spostrzegłem, źe on również się rumieni. Tylko dla czego? Przecież to nie on mu się teraz wzierzał z takich rzeczy...
-Ginny-powiedziałem w końcu.
Spojrzałem na niego, mając nadzieję,że nie zobaczę wściekłości. Nie zobaczyłem jej. Na jego twarzy malował się smutek? Zawiedzenie? Nie wiem dokładnie, ale byłem pzrynajmniej szczęśliwy, że nie jest na mnie zły.
-Acha. Niewiedziałem-powiedział pzrenosząc wzrok ze mnie na ścianę obok i puszczając moją dłoń.
-Jesteś na mnie zły?
-Co? Nie tyko po prostu myślałem, że- nagle urwał w połowie zdania.
-Tak?-zapytałem.
-Właściwie to nic- powiedział dalej wpatrując się w ścianę.
Czułem się dosyć niezręcznie. Po chwili jednak spostrzegłem, że Ron lekko się uśmiecha.
-Wiesz, cieszę się, że to nic groźnego- powiedział po chwili.
-Hmm? Oh tak, dzięki-powiedziałem.
Po wymienieniu ze sobą jeszcze paru zdań Ron poszedł się położyć do swojego łóżka obok. Odetchnąłem z ulgą. Nie jest źle ... tylko czemu nie mógł się pozbyć wrażenia, że coś jest nie tak? Ron podczas końcówki ich rozmawy wydawał sie jakby, sztuczny? Nie wiedział kolejnej rzeczy. Nie mógł sobie wyrzucić z głowy obrazu jaki przedstawiał Ron po chwili, gdy powiedziałem mu, że lubię Ginny. Im dłużej się nad tym zastanawiałem, tym bardziej miałem pewność, że był tym zawiedziony i smutny. Tylko czego on oczekiwał? To jak narazie pozostanie dla niego zagadką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz