Anime: Noragami
Paring: Yato×Yukine
-------------------------------------------------------------
Był wieczór, a ja siedziałem samotnie na ławce w parku. Byłem przestraszony i poddenerwowany, lecz nie tym, że niedługo nadejdzie noc. Martwił mnie Yato. Ostatnio ... trochę ... jakby ... przygasł. Kiedyś wieczny optymista. Osoba, bóg marzący o sławie i milionie wiernych a teraz ? Życie z niego wyparowało. Z martwego życie wyparowało?! Hah jakie bzdety zaczyna pleść...? Ale boję się. Boję się o niego. Bóg o którym się zapomina zniknie! A kto pamięta o nim. On zniknie! I to już niedługo! Napewno! A ja nie chcę żeby on znikał! Może nie jest doskonały (pod wieloma względami), ale nie chcę być shinki'm innego boga! Byłbym wtedy jednym z wielu. A ja nie chcę tak. Wolę być z Yato. Lubię fakt że jestem jego jedyną bronią. Zawsze mnie wykorzysta. Po misjach często mnie chwali. ... bardzo lubię widzieć zadowolenie na jego ustach ... i to jescze po części spowodowane przezemnie! Nie chcę żyby odszedł. Nawet nie chodzi o samo bycie jednym z wielu dla innych bogów... po prostu chcę być z Yato. Jest dla mnie jak ... no właśnie jak kto? Tego sam niewiem. Wiem jedynie, że kimś komu mogę ufać, kto mnie wysłucha, pomoże, nauczy, wzorem do naśladowania (momentami), kimś kto mnie nigdy nie porzuci, amiętam gdy mnie uratował. Nie poddał się, tylko starał się pomóc ... i wyszlo mu to. Teraz ja muszę mu jakoś pomóc! Tylko nie wiem jak. Może go poszukam. Może powie mi, że wcale nie zniknie. Że to co usłyczałem było nieprawdą. Że on zostanie ze mną. Że jest bezpieczny. Że nic mu się nie stanie. Wstaję z ławki i biegnę przed siebie. Jak fo znaleźć? Gdzie on zazwyczaj jest? Idę na przód. Może będę miał szczęście. Nie widzę go. Szukam go już ponad godzinę i nic. A może on już zniknął? Może już odszedł? Czuję jak łzy napływają mi do oczu. Próbowałem je powstrzymać, ale myśl, że Yata mógł już odejść mnie przeraża. Płaczę na środku ulicy. Ludzie patrzą na mnie zdziwieni. Nie chcę ich wzroku na sobie. Szybko ocieram łzy. Nie mogę sie poddać. Może jeszcze gdzieś tam jest? Skręcam w boczną uliczkę, jedną, drugą, aż nagle widzę go. Stoi przy supermarkecie i piszę swój numer telefonu. On jeszcze istnieje!
-Yato!- krzyczę biegnąc w jego stronę. -Yukine, co tu robisz?- pyta atrząc na mnie.- Coś się stało?
Nie jestem wstanie mu odpowiedzieć. Patrzę na niego i podziwiam go, majac nadzieję, że to nie ostatni raz. Czuję w sobie tyle emocji. Smutek, radość, zmartwienie, szczęście, strach, strach i jeszcze raz strach. To uczucie wywyższa się z piramidy pozostałych. Mimo iż tu jest, ja nadal boję się tego co może się zdarzyc praktycznie w każdej chwili. Przecież może go tu zaraz nie być.
- Yukine, co sie stało? Cały dzień czuję, że coś jest nie tak? Powiedz, pokłóciłeś sięz Hiyori, czy chodzi o coś innego?- pyta spoglądając na mnie.
- Przepraszam, że przez mnie znowu ciepisz ...
-Wszysto w porządku. Tylko powiedz co sie stało? - pyta wyraźnie zaniepokojony.
-Bo ... ja ... mam ... pytanie - mówię ciągle jąkając się i zacinając.
-Tak? Pytaj śmiało- odpowiada Yato.
- Yato - wstrzymuję oddech.- Czy to prawda,że jak o bogu sie zapomina to on znika? - pytam ponownie zaczynając czuć łzy na policzkach.-Czy ty znikniesz? Czy ty odejdziesz? Ja tak bardzo nie chcę byś odchodził! Nie chcę! Nie chcę! Nie chcę! ... pragnę byś został i żebyś istniał wiecznie. Wiecznieze mną u twojego boku.
Powiedziałem to. Wszystko. Spoglądam na Yato i widzę, że się zastanawia.
- To prawda. Gdy o bogu się zapomni to on zniknie- mówi.- Ale ja nie zniknę. - Jakto?- pytam z zdziwieniem, ale i nadzieją.
- Powiedziałeś, że chcesz bym z tobą zawsze był, więc o mnie nie zapomniałeś. Wystarczy jedna osoba, której na mnie zależy bym istniał. A ty pamiętasz, więc ...
- Wystarczy, że ja będę cie pamiętał, tylko ja?- pytam z ulgą.
- No. Zresztą nie tylko ty o mnie pamiętasz jest jescze Hiyori, Kofuku...- zaczął wymieniać.
Czyli on nie zniknie. On nie zniknie! Bedziemy zawsze razem! Ja i Yato! Podchodzę do niego bliżej i przytulam go. Jestem tak blisko niego. I to takie przyjemne uczucie. Mieć taką osobę jaj jego. Pierwszy raz w "życiu" go przytuliłem. I ta bliskość mi odpowiada. Ja i Yato. Yato. Yato. Yato. Tylko on się liczy. Nadal płaczę? Na szczeście teraz to są już tylk łzy szczęścia.
- Tak się martwiłeś? To o to chodziło?- pyta Tato po paru minutach, wciąż przytulając Yukine.
- Tak, ale już nie będę ci sprawiał przez to bólu. Wkońcu jesteś tu i póki i o tobie pamiętam, a pamiętac będę zawsze, nie znikniesz -odpowaiadam uśmiechając się.
- Tak, czyli na zawsze, na zawsze razem- wyszeptał Yato.
Czuję jak policzki przybierają ciemniejszą barwę. Czemu tak zawstydził? No ale ... to nie najważbiejsza rzecz teraz. Najważniejszą rzeczą, a wlaściwie osobą jest teraz, i zawsze będzie Yato. -------------------------------------------------------------
Podobało się? Pierwszy raz piszę fanficic. Przepraszam za wszystkie błedy. Proszę uzasadijcie swoje odpowiedzi. Napiszcie czemu wam się podobało lun czemu nie. Dziękuję za czytanie :)
sobota, 31 października 2015
Znikniesz? Yato×Yukine
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz